ROZDZIAŁ #11
Cześć.Bardzo Was przepraszasz, że rozdziałów nie było tyle czasu. Prawie dwa tygodnie.... Wszystko przez to, że byłam chora. Cały czas miałam gorączkę i nie mogłam podnieść się z łóżka. Na szczęście już jest lepiej i postaram się teraz jak najszybciej wszystko nadrobić.
MIŁEGO CZYTANIA........
Po pewnym czasie dojechali na miejsce. Wysiedli z taksówki i już po chwili stali pod rodzinnym domem Lynch'ów. Obojgu serca biły jak szalone. Spojrzeli na siebie. Ross wziął głęboki oddech po czym zadzwonił do drzwi. Nie musieli czekać długo aż ktoś otworzy. Już po kilku sekundach w drzwiach ukazała się Stormie Lynch - mama Rossa, Rikera, Rydel, Rockyiego i Rylanda.
- Ross co ty tu robisz? - ucieszyła się kobieta i uściskała syna.
- Cześć mamo. To jest Blanca - odpowiedział krótko i delikatnie się uśmiechnął.
- Dobry wieczór. - przywitała się siedemnastolatka. Ross nie był wstanie więcej powiedzieć, gdyż cały czas denerwował się rozmową z Rikerem, która była coraz bliżej. Chwila, chwila. Przecież jeszcze nawet nie zapytał czy Riker rzeczywiście tu jest. Od razu gdy sobie o tym przypomniał postanowił zadać pytanie.
- Jest tu Riker? - pytał z lekko drżącym głosem. Kobieta nie zdążyła odpowiedzieć, bo nagle po schodach zszedł ON. Blondyn, którego szukali Blanca i Ross.
- Kto przy... - urwał, gdy zobaczył Rossa. Chwila, której siedemnastolatek się tak obawiał, moment, w którym zobaczył barta po okropnej kłótni właśnie nadszedł. Riker popatrzył chwilę na brata po czym wrócił na górę i trzasnął drzwiami od pokoju.
- Riker! - krzyknęła Blanca i pobiegła za nim na górę. Dobrze wiedziała, że Ross sam tego nie zrobi, więc postanowiła porozmawiać z Rikerem i przekonać go do rozmowy z bratem. Kiedy już była pod drzwiami zapukała. Niestety nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Postanowiła po prostu wejść bez dłuższego pukania.
- Nie chce z nikim rozmawiać! - krzyknął chłopak nawet nie patrząc kto wszedł do pokoju.
- Ze mną też nie? - zapytała z nadzieją. Riker spojrzał na nią i więcej już nic nie powiedział.
- Wiem, że nie chcesz rozmawiać z Rossem, ale to twój brat. Musicie...
- My nie jesteśmy już braćmi. - przerwał jej. Sam nie wierzył w to co mówi. Prawda była taka, że nadal kochał Rossa, ale nie był pewien czy jest gotów mu to wybaczyć. Jeszcze wczoraj usłyszał od niego mocne słowa i obawiał się kolejnej rozmowy.
- Nie opowiadaj głupot. Zawsze będziecie braćmi czy chcecie czy nie. Oczywiście takie kłótnie mogą się zdarzać, ale to nie powód, żeby się od siebie odwracać. Nigdy nie powinno się odwracać od rodziny. Ja wiem, że Ross nadal dla ciebie wiele znaczy i nie chcesz stracić tego wszystkiego. On chciał z tobą porozmawiać, wytłumaczyć ci to wszystko. Może chociaż warto go wysłuchać. - po zakończeniu swojej wypowiedzi spojrzała na Rikera, który po chwili uśmiechnął się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
- Ok. Pogadam z nim. Czy... możesz go tu zawołać? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziała i wyszła z pokoju.
- Ross! Choć na chwilę! - zawołała blondyna. Już po kilku sekundach stał obok niej.
- Rik zgodził się z tobą porozmawiać.
- Dziękuję. - odpowiedział i podszedł do drzwi. Zanim je otworzył zatrzymał się na chwilę. Blanca podeszła do niego.
- Będzie dobrze - szepnęła mu na ucho. Blondyn wziął głęboki oddech i wszedł do środka. Szatynka została na korytarzu.
- Ross co ty tu robisz? - ucieszyła się kobieta i uściskała syna.
- Cześć mamo. To jest Blanca - odpowiedział krótko i delikatnie się uśmiechnął.
- Dobry wieczór. - przywitała się siedemnastolatka. Ross nie był wstanie więcej powiedzieć, gdyż cały czas denerwował się rozmową z Rikerem, która była coraz bliżej. Chwila, chwila. Przecież jeszcze nawet nie zapytał czy Riker rzeczywiście tu jest. Od razu gdy sobie o tym przypomniał postanowił zadać pytanie.
- Jest tu Riker? - pytał z lekko drżącym głosem. Kobieta nie zdążyła odpowiedzieć, bo nagle po schodach zszedł ON. Blondyn, którego szukali Blanca i Ross.
- Kto przy... - urwał, gdy zobaczył Rossa. Chwila, której siedemnastolatek się tak obawiał, moment, w którym zobaczył barta po okropnej kłótni właśnie nadszedł. Riker popatrzył chwilę na brata po czym wrócił na górę i trzasnął drzwiami od pokoju.
- Riker! - krzyknęła Blanca i pobiegła za nim na górę. Dobrze wiedziała, że Ross sam tego nie zrobi, więc postanowiła porozmawiać z Rikerem i przekonać go do rozmowy z bratem. Kiedy już była pod drzwiami zapukała. Niestety nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Postanowiła po prostu wejść bez dłuższego pukania.
- Nie chce z nikim rozmawiać! - krzyknął chłopak nawet nie patrząc kto wszedł do pokoju.
- Ze mną też nie? - zapytała z nadzieją. Riker spojrzał na nią i więcej już nic nie powiedział.
- Wiem, że nie chcesz rozmawiać z Rossem, ale to twój brat. Musicie...
- My nie jesteśmy już braćmi. - przerwał jej. Sam nie wierzył w to co mówi. Prawda była taka, że nadal kochał Rossa, ale nie był pewien czy jest gotów mu to wybaczyć. Jeszcze wczoraj usłyszał od niego mocne słowa i obawiał się kolejnej rozmowy.
- Nie opowiadaj głupot. Zawsze będziecie braćmi czy chcecie czy nie. Oczywiście takie kłótnie mogą się zdarzać, ale to nie powód, żeby się od siebie odwracać. Nigdy nie powinno się odwracać od rodziny. Ja wiem, że Ross nadal dla ciebie wiele znaczy i nie chcesz stracić tego wszystkiego. On chciał z tobą porozmawiać, wytłumaczyć ci to wszystko. Może chociaż warto go wysłuchać. - po zakończeniu swojej wypowiedzi spojrzała na Rikera, który po chwili uśmiechnął się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech.
- Ok. Pogadam z nim. Czy... możesz go tu zawołać? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziała i wyszła z pokoju.
- Ross! Choć na chwilę! - zawołała blondyna. Już po kilku sekundach stał obok niej.
- Rik zgodził się z tobą porozmawiać.
- Dziękuję. - odpowiedział i podszedł do drzwi. Zanim je otworzył zatrzymał się na chwilę. Blanca podeszła do niego.
- Będzie dobrze - szepnęła mu na ucho. Blondyn wziął głęboki oddech i wszedł do środka. Szatynka została na korytarzu.
Ross i Riker
- Ja... bardzo cię przepraszam. Nie wiem co mi się wtedy stało, ale wcale tak nie myślę. Gadałem jakieś głupoty. Przepraszam. - mówił Ross. Kiedy skończył spojrzał na brata, który siedział w milczeniu. Po chwili odezwał się.
- Wtedy powiedziałeś co powiedziałeś. Trudno. Czasu nie cofniemy, ale już jest ok. Nie przejmuj się. - powiedział i uśmiechnął się delikatnie.
- Na serio?
- Tak.
- Jesteśmy najlepszym bratem na świecie. - powiedział szczęśliwy Ross.
- Wiem, ale jeśli komuś o tym powiesz to już po tobie. - po tym oboje się zaśmiali.
*Następnego dnia rano*
Na lotnisku
Wczoraj, kiedy Ross zapytał o powrót do Miami Riker od razu zgodził się. Tak więc młodzież znajdowała się teraz na lotnisku, gdzie zawieźli ich rodzice Lynch'ów. Kiedy Ross odszedł na chwilę, żeby się pożegnać drugi blondyn skorzystał z okazji, żeby porozmawiać z Blancą.
- Muszę cię o coś zapytać. - zaczął.
- Słucham.
- Czy... czy tamten pocałunek... coś dla ciebie znaczył? - wydukał z siebie.
- Ja...
- Idziemy? Zaraz mamy samolot. - przerwał ich rozmowę Ross. Oboje od razu zakończyli swoją poprzednią rozmowę. Blanca sama nie wiedziała co chciała wtedy odpowiedzieć. Cieszyła się, że siedemnastolatek im przerwał, ale wiedziała, że Riker na pewno wróci do tematu. Teraz jednak starała się o tym nie myśleć i w spokoju przylecieć do Miami.
Miami
Po pewnym czasie dolecieli na miejsce. Z lotniska miała odebrać ich reszta zespołu R5. Kiedy ich zobaczyli stojących obok samochodu przyspieszyli kroku, żeby szybciej znaleźć się obok nich. Gdy już doszli zdarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał. Przyszła Courtney.
- Rossy gdzieś ty wyjechał bez mojej zgody? - oburzyła się.
- Ja... - zaczął chłopak.
- Kto to? - przerwała mu Blanca.
- Ohh, czyli Ross jeszcze nic ci nie powiedział. Jestem Courtney, jego dziewczyna. - powiedziała i wyciągnęła rękę w stronę Blanci.
Szatynka zamarła.
**************************************
Więc tak... mam nadzieję, że
rozdział Wam się podobał. Ja
osobiście uważam, że jest na pewno
lepszy niż poprzedni, ale jakiś super
też nie jest. Czekam na komentarze.
CZYTASZ>KOMENTUJESZ>MOTYWUJESZ!
Do następnego!
PS Tutaj mam takie info, może ktoś nie wie, a zainteresuje się tym. Dzisiaj Ratliff ma urodziny :)
PS Tutaj mam takie info, może ktoś nie wie, a zainteresuje się tym. Dzisiaj Ratliff ma urodziny :)
Cieszycie się, że Ross i Riker
pogodzili się?
Co myślicie o sytuacji z Courtney?
Piosenka: R5 - Heart made up on you
https://www.youtube.com/watch?v=e1uMDAq4Wc0

Pierwsza ;) Ciesze sie bardzo ze udalo im sie pogodzic ;) Mina Blanci gdy poznala Courtny pewnie bez cenna ;) Cudowny jak kazdy ;) Czekam na nexta ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :* Postaram się wstawić nexta jak najszybciej :)
UsuńHeeey ;)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział. Super, że Ross i Riker się pogodzili. Właściwie to łatwo poszło :) Wrócili do Miami a tam boom! Courtney. No ciekawe co dalej...
~Rossy❤
Dziękuję :) Co dalej to zobaczymy w rozdziale 12, który pojawi się już niedługo (jutro lub w poniedziałek)
Usuń