czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 2 - "Zgubiłaś się?"

ROZDZIAŁ #2

Rozdział dedykuję mojej koleżance Oli :*

*Martina*
Obudziłam się o 8:00, do rozpoczęcia roku miałam jeszcze 2 godziny. Postanowiłam zacząć się przygotowywać. Wybrałam to:
 Gdy się ubrałam zrobiłam delikatny makijaż i poszłam na śniadanie. Później wróciłam do mojego pokoju. -Ciekawe co teraz robi Jorge? Może by tak do niego zajrzeć przez okno? - myślałam. -Nie! Nie mogę tego zrobić, tak nie wypada. W tym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu, spojrzałam na ekran na którym pisało "Lodo". - Tak się cieszę, że dzwonisz. - pomyślałam i szybko odebrałam telefon. - Hej Tini! - powiedziała uradowana Włoszka. - Hej Lodo, co tam? - odpowiedziałam. - Dobrze, jesteś już gotowa na rozpoczęcie roku? - zapytała. - Tak. - powiedziałam. - W takim razie przyjdź przed szkołę, bo wszyscy się tam spotykamy przed rozpoczęciem. - powiedziała Lodo. - Okay, już idę. - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Wzięłam torebkę i zeszłam no dół. Następnie pożegnałam się z Olgą i ruszyłam w stronę szkoły. Kilka minut później byłam już na miejscu. - Cześć! - krzyknęły do mnie Mechi, Lodo i Cande gdy tylko mnie zobaczyły. - Hej! - odpowiedziałam im z uśmiechem.
*Pół godziny później*
Nareszcie się skończyło - powiedziała uradowana Cande. - Może o 15 pójdziemy do jakiejś kawiarni? - zaproponowała Mechi. Po chwili wszystkie się zgodziłyśmy i każda poszła do swojego domu. -Całe szczęście przyjdzie po mnie Lodo, bo inaczej nie trafiłabym do tej kawiarni. W końcu to dopiero mój drugi dzień w Buenos Aires. Jeszcze dokładnie nie znam wszystkich okolic. - rozmyślałam w drodze do domu.
*O 14:30*'
Zaraz przyjdzie po mnie Lodovica. Muszę się przebrać w coś wygodniejszego do tej kawiarni. Wybrałam to:
 Włosy zastawiłam rozpuszczone i lekko je podkręciłam. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Następnie wybrałam się z Lodovicą do kawiarni. Gdy już wszystkie cztery siedziałyśmy przy stole i piłyśmy soki pomarańczowe zadzwonił telefon Cande. -Dziewczyny muszę już niestety iść, pa kochane. - oznajmiła Candelaria. - Pa. - odpowiedziałyśmy chórem. Następnie wyjść musiała Mechi, a potem Lodo powiedziała mi, że przyjeżdżają do niej goście i musi się już zbierać. W taki sposób zostałam sama, wyszłam z kawiarni i chciałam iść do domu, ale wtedy odezwał się mój głos wewnętrzny. - Przecież nie znasz drogi do domu! - W tym momencie uśmiech zniknął z mojej twarzy. Nie wiedziałam w którą stronę mam iść. W końcu jednak poszłam w prawo, bo wydawało mi się, że tamtą drugą szłam z Lodovicą. Szłam ze wzrokiem spuszczonym w dół do momentu aż na kogoś wpadałam. - Przepraszam. - powiedziałam cicho i podniosłam wzrok do góry. Przede mną stał nie kto inny jak.... mój idol. Nie wiedziałam co powiedzieć. Stałam bez ruchu. Po chwili on zapytał - Coś się stało? Zgubiłaś się? - T-tak jakby - wyjąkałam. Gdzie mieszkasz? Zaprowadzę cię do domu. - powiedział. M-mieszkam obok ciebie - odpowiedziałam cicho. - Serio? Nigdy cię nie widziałem - powiedział zdziwionym głosem. Bo mieszkam tam dopiero od wczoraj. - odpowiedziałam. Po chwili on odpowiedział - Aha. Chodź, zaprowadzę cię do domu. Szliśmy w ciszy. Nie mogłam uwierzyć, że stoję obok mojego idola. Jeszcze roku temu gdyby ktoś mi powiedział, że tak będzie stanowczo bym zaprzeczyła. Kilka minut później byłam już pod domem, chciałam wejść do domu ale Jorge złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę oraz powiedział - Zanim pójdziesz musisz dać mi swój numer. Następnie wyjął swój telefon a ja wpisałam mój swój numer, on również zapisał mi swój numer. Zapisałam go jako "słodziak z naprzeciwka". Później pożegnałam się z nim i weszłam do domu. Od razu udałam się do swojego pokoju i zaczęłam pisać w pamiętniku: 
"Drogi pamiętniku. Nawet nie wiesz jak się cieszę. Spotkałam swojego idola i w dodatku mam jego numer telefonu. A jeśli ty tylko jakiś piękny, nie chcę się jeszcze budzić. A teraz mniej przyjemniejsza sprawa. Jutro pierwszy dzień szkoły. No trudno"
__________________________________________________________________________
Witam Was w 2 rozdziale!  
I zachęcam do komentowania.
Pewnie są osoby, które czytają to opowiadanie
a nie piszą komentarzy. Proszę, napiszcie choćby
jedno słowo, żeby wiedziała, ile osób to czyta
i czy są już jacyś stali czytelnicy. Dziękuję <3
TWÓJ KOMENTARZ = MÓJ UŚMIECH :D
3 komentarze = rozdział 3  

4 komentarze:

  1. Zglaszam sie jako staly czytelnik ! Twoja historia jest swietna czemu wczesniej na nia nie trafilam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne, czemu dopiero teraz znalazłam ten blog. Zabieram się za czytanie następnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, czemu dopiero teraz znalazłam ten blog. Zabieram się za czytanie następnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń