ROZDZIAŁ #12
Hej kochani.
Liczę na Wasze komentarze i życzę miłej lekturki ♥♥
Obudziłam
się o 7:00 było w porządku do momentu aż otworzyłam oczy i wstałam z łóżka.
Wtedy wszystko sobie przypomniałam, że teraz nie mogę chodzić już do szkoły ani
do Studia, że Jorge już nie ma przy mnie. Pomimo naszej kłótni nie potrafię ani
nie chcę żyć bez niego. Kocham go i nie chcę go stracić. Postanowiłam nie
lecieć do Nowego Jorku. – Może to była jedyna okazja, a może będzie następna. –
pomyślałam. Po czym zamknęłam laptopa, na którym anulowałam bilety. Poszłam się
trochę ogarnąć. Ubrałam malinową, luźną bluzkę na krótki rękaw i białe krótkie
spodenki, dziś był bardzo ciepły dzień, więc mogłam sobie pozwolić na taki
letni strój. Potem zrobiłam makijaż a włosy zostawiłam rozpuszczone i
pokręciłam je lokówką. Następnie zeszłam na dół. Zobaczyłam swojego brata i
Olgę. Postanowiłam od razu im powiedzieć, że nie lecę do Nowego Jorku. –
Słuchajcie… mam wam coś do powiedzenia. Odwołałam lot do Nowego Jorku. Nie
polecę tam. Zostanę tutaj. – powiedziałam. Widziałam na ich twarzach
zaskoczenie. Po dłużej chwili odezwał się Fransisco. – Szkoda, że nie polecimy
tam razem, ale rozumiem twoją decyzję. Ja muszę być na lotnisku za godzinę,
więc nadszedł czas pożegnania. – po wypowiedzi mojego brata podeszłam do niego
i przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Wiedziałam, że będę za nim bardzo
tęsknić. Później wziął swoje walizki a ja wyszłam przed dom, aby ostatni raz
się pożegnać. Gdy już pojechał wróciłam do domu. – Tini idę na zakupy. Niedługo
wrócę, jakby co zostajesz sama w domu. – odezwała się Olga. – Dobrze Olgo. –
odpowiedziałam. Kiedy gosposia wyszła usiadłam na kanapie. Już zaczęłam
odczuwać brak Fransisco. Chociaż wiedziałam, że niedługo znów się zobaczymy, bo
przyjedzie w odwiedziny to nie będzie to samo co przedtem. Nagle zadzwonił
dzwonek do drzwi. Moja pierwsza myśl „Tylko nie Jorge, nie chcę z nim gadać”.
Po cichutku podeszłam do drzwi i delikatnie zajrzałam przez dziurkę do klucza.
To był on. Ten, którego miałam na ten czas serdecznie dość. Kochałam go, ale
nie umiałam wybaczyć tego co zrobił. Zadzwonił jeszcze raz do drzwi. Może to
trochę nie dojrzałe, ale postanowiłam się gdzieś schować i poczekać aż pójdzie.
Przykucnęłam za kanapą. Wtedy usłyszała m dźwięk otwierających się drzwi. Serce
mi zamarło. – A mogłam zamknąć te cholerne drzwi na klucz – pomyślałam.
Odwróciłam głowę w lewo. Jorge wszedł do kuchni i stał tyłem do mnie, więc
postanowiłam do wykorzystać. Zerwałam się pędem. Pobiegłam po schodach i
wparowałam do mojego pokoju. Usłyszałam nadchodzące kroki. Zaczęłam panikować.
W końcu wpadłam na pomysł, żeby schować się w szafie. Gdy do niej weszłam drzwi
mojego pokoju otworzyły się. Siedziałam tam jakiś czas. Kiedy zapanowała już
całkowita cisza postanowiłam sprawdzić czy Jorge tam jeszcze jest. Wyszłam z
szafy ale na moje nieszczęście zahaczyłam nogą o stojącą niedaleko gitarę. Miałam
nadzieję, że go tam nie ma aż nagle usłyszałam – Tini wyjdź. Wiem, że tam
jesteś. Wyjdź i nie zachowuj się jak dziecko. – w końcu wyszłam i spytałam
wprost. – Po co przyszedłeś? – Do ciebie – odpowiedział. – Po co?! Żeby
sprawdzić czy nie pojechałam do Nowego Jorku spełniać swoich marzeń, tak?! –
uniosłam głos. Jorge chciał coś
powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon. Przestałam zwracać na niego uwagę i odebrałam
tak jak by go tu nie było. – Halo? – Dzień dobry. Z tej strony dyrektor Studia.
Dowiedziałem się, że zrezygnowałaś z lotu do Nowego Jorku dlatego mamy dla
ciebie inną propozycję, ponieważ nie chcemy zmarnować takiego talentu.
Zapraszamy cię jutro to teatru w centrum Buenos Aires. Mamy pomysł na nowy
spektakl i chcemy żebyś w nim zagrała. Przyjedziesz? – powiedział dyrektor
Studia. – Oczywiście, że przyjdę. – odpowiedziała po czym rozłączyłam się.
Chciałam powiedzieć Jorge o czym rozmawiałam, ale on zaczął mówić pierwszy. –
Wszystko słyszałem. Będzie grać w teatrze. – Jego twarz nie wyrażała żadnych
emocji po prostu zero, kompletnie nic. Zapanowała cisza, ale on ją przerwał. –
Nie odpowiesz? – Nie mam ci nic do powiedzenia. – odpowiedziała. Jego
towarzystwo zaczęło działać mi na nerwy. Podeszłam do drzwi i powiedziałam –
Chyba musisz już iść. – i pokazałam ręką na drzwi. On tylko się zaśmiał i
usiadł na moim łóżku po czym powiedział – Nie zamierzam się z stąd ruszać. –
Teraz to się na serio wkurzyłam. – Okej. Ty nie wyjedziesz to ja sobie pójdę. –
po tym wzięłam swoją torebkę i wyszłam trzaskając za sobą drzwiami. Wychodząc z
domu stanęłam na chwilę w miejscu, żeby zastanowić się gdzie pójść. W końcu
ruszyłam po prostu przed siebie. Chodziłam w różnych miejscach przez długi
czas. Gdy zaczęło się ściemniać postanowiłam wrócić do domu. Weszłam do środka.
Zastałam tam Olgę, która szykowała kolację. Wyglądała na spokojną, więc zapewne
Jorge zdążył wyjść za nim ona wróciła z zakupów. Kamień spadł mi z serca.
Chwilę na nią patrzyłam następnie poszłam do swojego pokoju. Później zjadłam
kolację, zmyłam makijaż i wzięłam prysznic. Po tych czynnościach poszłam spać.
*****************************************************************
Mam nadzieję, że rozdział Wam się
spodobał i przeczytaliście go do
końca. Liczę na pobicie rekordu
w komentarzach. Życzę miłego weekendu
i do zobaczenia za tydzień w następnym
rozdziale! ♥

Super piszesz wciaga ta historia tak ze nie mozna sie oderwac :-) Czego on chce od niej przeciez zrezygnowala dla niego z marzen a on jeszcze ja neka :-)
OdpowiedzUsuń