ROZDZIAŁ #11
Hej kochani. Najpierw chciałam Wam podziękować za pond 1000 wyświetleń na blogu. Bardzo dziękuję. A teraz życzę miłej lekturki. Jeśli czytacie to napiszcie komentarz :* <3
*Martina*
Rano obudził
mnie budzik. Była 6:00 rano. Muszę być na lotnisku za 2 godziny. Wstałam z
łóżka i podeszłam do szafy, aby wybrać strój na dziś. Ubrałam białą bluzkę na
krótki rękaw i różową spódniczkę. Włosy uczesałam w kitkę i zrobiłam delikatny
makijaż. Następnie wzięłam moje walizki i zeszłam do kuchni. Szybko zjadłam
śniadanie i podeszłam do Olgi. – Do zobaczenia Olgo. – powiedziałam. – Do zobaczenia
kochanie. Mam nadzieję, że niedługo przyjedziesz w odwiedziny. – odpowiedziała mi
kobieta. – Oczywiście, że niedługo razem z Fransisco do ciebie przyjedziemy. –
powiedziałam. Chwilę później przyszedł mój brat. – Tini musimy już jechać na
lotnisko. – Jasne , już idę. Pa Olgo. – powiedziałam. Następnie razem z moim
bratem wzięliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko.
*Jorge*
Wstałem
wcześnie rano. Na dzisiaj nie miałem, żadnych planów dlatego nie wiedziałem co
ze sobą zrobić. Postanowiłem pójść do Tini. Jednak nie poszedłem od razu do jej
domu. Byłem prawie pewien, że już w naszym ulubionym miejscu. Poszedłem tam
,ale jej nie było. Sprawdziłem jeszcze w kilku innych miejscach, ale tam też
jej nie było. W końcu poszedłem do niej do domu. Już po kilku minutach byłem
pod jej domem. Zadzwoniłem do drzwi, które po chwili otworzyła mi Olga. – Dzień
dobry. Gdzie jest Tini? Byłem wielu miejscach, ale jej nie znalazłem. Czy może
mi pani powiedzieć gdzie ona jest? – powiedziałam. Po chwili zastanowienia
kobieta odpowiedziała mi – Tini nie ma w domu. Kazała przekazać ci ten list.
Myślę, że to wszystko wyjaśni. – Potem podała mi list i zamknęła drzwi. Cały
czas stojąc po domem Martiny otworzyłem kopertę i zacząłem czytać list:
Kochany Jorge,
Przepraszam, że nie
powiedziałam ci tego twarzą w twarz, ale… po prostu nie umiałam. Mam nadzieję,
że nie będziesz na mnie zły po tym, co zaraz przeczytasz. Pamiętasz kiedy
prosiliśmy dyrektora Studia, o tym, żebym mogła chodzić jednocześnie do Studia
jak i do szkoły? No więc… to jest możliwe jedynie w Nowym Jorku. I tam właśnie
wyjeżdżam. Ten list dostaniesz na pewno kilka minut po tym jak wyjdę. Dziękuję
ci za tą piękną przyjaźń. Nigdy cię nie zapomnę.
Kocham cię,
Tini
Po
przeczytaniu tego listu nie widziałem co zrobić. W końcu dotarło do mnie jedno
zdanie z niego: „Ten list dostaniesz na
pewno kilka minut po tym jak wyjadę” – Skoro wyjechała kilka minut temu, to
znaczy, że jeszcze jest w Buenos Aires. Może zdążę ją powstrzymać od tego
wyjazdu. – pomyślałem. Od razu po tym pobiegłem na lotnisko. Trwało to długo,
ale gdy w końcu dobiegłem zobaczyłem odlatujący samolot. – No nie, spóźniłem
się. – powiedziałem. Byłem na siebie wściekły. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem…
Tini???!! Myślałam, że mam jakieś zwidy, ale nie, to było ona!
*Martina*
Z powodu
małych problemów technicznych mój lot do Nowego Jorku został przełożony na
jutro. Szłam przed siebie szukając samochodu mojego brata, on szedł gdzie
daleko za mną. Nagle zobaczyłam Jorge biegnącego w moją stronę. – Jorge? Co ty
tu robisz?! – krzyknęłam. – Miałem nadzieję, że cię jeszcze zdążę przekonać
żebyś tam nie leciała. Czy nie jesteś teraz w samolocie? – powiedział. Po czym
ja odpowiedziałam. – Mój lot zostałam przełożony na jutro z resztą do długo
historia. Ale… jak to chciałeś mnie przekonać żeby tam nie leciała? – No po
prostu. Nie chce żebyś tam leciała, bo to nie jest miejsce dla ciebie. –
powiedział. Po tych słowach mnie zatkało. Nie sądziłam, że powie mi coś
takiego. W tym momencie zaczęłam krzyczeć. – Rozumiem. Nie chcesz żebym była
szczęśliwa! Chcesz żebym siedziała w tej Argentynie i nie mogła realizować swoich
marzeń! Jesteś egoistą! Myślisz tylko o sobie i nie obchodzi cię to co czuję
inni! – wtedy rozpoczęła się kłótnia. Aż Jorge ją przerwał składając na moich
ustach pocałunek. Byłam w szoku, do moich oczu zaczęły napływać łzy. Uciekłam.
Biegłam długi czas. Potem szłam, szłam i szłam. Zaczęło się ściemniać.
Spojrzałam na telefon, aby sprawdzić godzinę. Maszerowałam już tak 3 godziny. W
końcu usiadłam na ławce w parku. Siedziałam tam kilka minut, kiedy miałam już
iść moim oczom ukazał się Jorge, ale nie był on sam. Towarzyszyła mu piękna dziewczyna.
Wszystko było w niej takie idealne. Była po prostu piękna. O wiele piękniejsza
ode mnie. Ja w porównaniu z nią nie miałam żadnych szans. Jorge i ta piękność
obok niego wyglądają na parę. Łazy znów zaczęły napływać mi do oczu. Pobiegłam
do domu. Wpadłam tam jak huragan i od razu popędziłam do swojego pokoju.
Siedziałam i czytałam swój pamiętnik, zastanawiając się nad dzisiejszym dniem.
Jorge cały czas do mnie wydzwaniał. Ja jednak nie miałam zamiaru go słuchać,
więc nie odbierałam. W końcu zaczęło mnie to wkurzać, więc odebrałam dla
świętego spokoju. – Czego chcesz? – powiedziałam. –Przepraszam. Proszę Tini wybacz mi. – powiedział z wielkim
żalem w głosie. Nie odpowiadałam. Po chwili usłyszałam glos jego „dziewczyny” –
Jorge z kim rozmawiasz? – Po czym odezwał się Jorge. –Tini… jesteś tam? – Chyba
nie mas czasu teraz rozmawiać. Słyszę, że masz gościa. To pa. – rzuciłam i
szybko się rozłączyłam. Następnie poszłam spać, bo miałam już serdecznie dosyć
tego dnia.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podbał
i zostaliście do końca. :) Dziękuję wszystkim,
którzy go przeczytali. Do zobaczenia w piątek
za tydzień! <33

Ale ładnie piszesz! ♡
OdpowiedzUsuńO jejku, jejku!
Nie było mnie tu jeszcze.
Ciebie nie było u mnie, więc zapraszam: http://leonetta-siempre-lv.blogspot.com
Xoxo
Melloniasta:*
Bardzo dziękuję. Zaraz wejdę na twojego bloga :)
UsuńJestem!!!!
OdpowiedzUsuńZaraz pierwsza w nocy.. więc szybko i na temat
PIĘKNY TEN ROZDZIAŁ MALEŃKA <3
Dziękuję. Miło mi to słyszeć :) <3
UsuńSuper<3Pocalunek zeby ja grzecznie uciszyc dobry chwyt :-) Dziewczyna kim ona jest?
OdpowiedzUsuń