piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 11 - "Gdzie jest Tini?"

ROZDZIAŁ #11
Hej kochani. Najpierw chciałam Wam podziękować za pond 1000 wyświetleń na blogu. Bardzo dziękuję. A teraz życzę miłej lekturki. Jeśli czytacie to napiszcie komentarz :* <3



 *Martina*

Rano obudził mnie budzik. Była 6:00 rano. Muszę być na lotnisku za 2 godziny. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy, aby wybrać strój na dziś. Ubrałam białą bluzkę na krótki rękaw i różową spódniczkę. Włosy uczesałam w kitkę i zrobiłam delikatny makijaż. Następnie wzięłam moje walizki i zeszłam do kuchni. Szybko zjadłam śniadanie i podeszłam do Olgi. – Do zobaczenia Olgo. – powiedziałam. – Do zobaczenia kochanie. Mam nadzieję, że niedługo przyjedziesz w odwiedziny. – odpowiedziała mi kobieta. – Oczywiście, że niedługo razem z Fransisco do ciebie przyjedziemy. – powiedziałam. Chwilę później przyszedł mój brat. – Tini musimy już jechać na lotnisko. – Jasne , już idę. Pa Olgo. – powiedziałam. Następnie razem z moim bratem wzięliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko.
*Jorge*

Wstałem wcześnie rano. Na dzisiaj nie miałem, żadnych planów dlatego nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Postanowiłem pójść do Tini. Jednak nie poszedłem od razu do jej domu. Byłem prawie pewien, że już w naszym ulubionym miejscu. Poszedłem tam ,ale jej nie było. Sprawdziłem jeszcze w kilku innych miejscach, ale tam też jej nie było. W końcu poszedłem do niej do domu. Już po kilku minutach byłem pod jej domem. Zadzwoniłem do drzwi, które po chwili otworzyła mi Olga. – Dzień dobry. Gdzie jest Tini? Byłem wielu miejscach, ale jej nie znalazłem. Czy może mi pani powiedzieć gdzie ona jest? – powiedziałam. Po chwili zastanowienia kobieta odpowiedziała mi – Tini nie ma w domu. Kazała przekazać ci ten list. Myślę, że to wszystko wyjaśni. – Potem podała mi list i zamknęła drzwi. Cały czas stojąc po domem Martiny otworzyłem kopertę i zacząłem czytać list:
Kochany Jorge,
Przepraszam, że nie powiedziałam ci tego twarzą w twarz, ale… po prostu nie umiałam. Mam nadzieję, że nie będziesz na mnie zły po tym, co zaraz przeczytasz. Pamiętasz kiedy prosiliśmy dyrektora Studia, o tym, żebym mogła chodzić jednocześnie do Studia jak i do szkoły? No więc… to jest możliwe jedynie w Nowym Jorku. I tam właśnie wyjeżdżam. Ten list dostaniesz na pewno kilka minut po tym jak wyjdę. Dziękuję ci za tą piękną przyjaźń. Nigdy cię nie zapomnę.
Kocham cię,
Tini
Po przeczytaniu tego listu nie widziałem co zrobić. W końcu dotarło do mnie jedno zdanie z niego: „Ten list dostaniesz na pewno kilka minut po tym jak wyjadę” – Skoro wyjechała kilka minut temu, to znaczy, że jeszcze jest w Buenos Aires. Może zdążę ją powstrzymać od tego wyjazdu. – pomyślałem. Od razu po tym pobiegłem na lotnisko. Trwało to długo, ale gdy w końcu dobiegłem zobaczyłem odlatujący samolot. – No nie, spóźniłem się. – powiedziałem. Byłem na siebie wściekły. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem… Tini???!! Myślałam, że mam jakieś zwidy, ale nie, to było ona!

*Martina*

Z powodu małych problemów technicznych mój lot do Nowego Jorku został przełożony na jutro. Szłam przed siebie szukając samochodu mojego brata, on szedł gdzie daleko za mną. Nagle zobaczyłam Jorge biegnącego w moją stronę. – Jorge? Co ty tu robisz?! – krzyknęłam. – Miałem nadzieję, że cię jeszcze zdążę przekonać żebyś tam nie leciała. Czy nie jesteś teraz w samolocie? – powiedział. Po czym ja odpowiedziałam. – Mój lot zostałam przełożony na jutro z resztą do długo historia. Ale… jak to chciałeś mnie przekonać żeby tam nie leciała? – No po prostu. Nie chce żebyś tam leciała, bo to nie jest miejsce dla ciebie. – powiedział. Po tych słowach mnie zatkało. Nie sądziłam, że powie mi coś takiego. W tym momencie zaczęłam krzyczeć. – Rozumiem. Nie chcesz żebym była szczęśliwa! Chcesz żebym siedziała w tej Argentynie i nie mogła realizować swoich marzeń! Jesteś egoistą! Myślisz tylko o sobie i nie obchodzi cię to co czuję inni! – wtedy rozpoczęła się kłótnia. Aż Jorge ją przerwał składając na moich ustach pocałunek. Byłam w szoku, do moich oczu zaczęły napływać łzy. Uciekłam. Biegłam długi czas. Potem szłam, szłam i szłam. Zaczęło się ściemniać. Spojrzałam na telefon, aby sprawdzić godzinę. Maszerowałam już tak 3 godziny. W końcu usiadłam na ławce w parku. Siedziałam tam kilka minut, kiedy miałam już iść moim oczom ukazał się Jorge, ale nie był on sam. Towarzyszyła mu piękna dziewczyna. Wszystko było w niej takie idealne. Była po prostu piękna. O wiele piękniejsza ode mnie. Ja w porównaniu z nią nie miałam żadnych szans. Jorge i ta piękność obok niego wyglądają na parę. Łazy znów zaczęły napływać mi do oczu. Pobiegłam do domu. Wpadłam tam jak huragan i od razu popędziłam do swojego pokoju. Siedziałam i czytałam swój pamiętnik, zastanawiając się nad dzisiejszym dniem. Jorge cały czas do mnie wydzwaniał. Ja jednak nie miałam zamiaru go słuchać, więc nie odbierałam. W końcu zaczęło mnie to wkurzać, więc odebrałam dla świętego spokoju. – Czego chcesz? – powiedziałam. –Przepraszam.  Proszę Tini wybacz mi. – powiedział z wielkim żalem w głosie. Nie odpowiadałam. Po chwili usłyszałam glos jego „dziewczyny” – Jorge z kim rozmawiasz? – Po czym odezwał się Jorge. –Tini… jesteś tam? – Chyba nie mas czasu teraz rozmawiać. Słyszę, że masz gościa. To pa. – rzuciłam i szybko się rozłączyłam. Następnie poszłam spać, bo miałam już serdecznie dosyć tego dnia.
 

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podbał
i zostaliście do końca. :) Dziękuję wszystkim,
którzy go przeczytali. Do zobaczenia w piątek
za tydzień! <33

 

5 komentarzy:

  1. Ale ładnie piszesz! ♡
    O jejku, jejku!
    Nie było mnie tu jeszcze.
    Ciebie nie było u mnie, więc zapraszam: http://leonetta-siempre-lv.blogspot.com
    Xoxo

    Melloniasta:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Zaraz wejdę na twojego bloga :)

      Usuń
  2. Jestem!!!!
    Zaraz pierwsza w nocy.. więc szybko i na temat
    PIĘKNY TEN ROZDZIAŁ MALEŃKA <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super<3Pocalunek zeby ja grzecznie uciszyc dobry chwyt :-) Dziewczyna kim ona jest?

    OdpowiedzUsuń