sobota, 28 maja 2016

17. " I can't remember what I did tonight"

ROZDZIAŁ #17
Hej! Na początek powiem, że planowałam wstawić ten rozdział już w czwartek, w Boże Ciało niestety nie udało się. Dlatego rozdział pojawia się dzisiaj!

MIŁEGO CZYTANIA..........

Po rozmowie z Courtney wzrok Tiny przeniósł się na Rossa, który właśnie wyszedł z domu. Dla blondyna to było za dużo jak na jeden raz. Postawienie się Courtney pierwszy raz w życiu dużo go kosztowało. Kiedy wyszedł z domu kierowały nim emocje. Zupełnie nie wiedział co się z nim dzieje. Postanowił być teraz sam. Nie wiedział dokąd pójść, ale chciał znaleźć się w cichym i spokojnym miejscu, żeby móc się uspokoić. Przechodząc ulicą usłyszał piosenkę. Wszystko było teraz zbyt trudne do pojęcia, zbyt skomplikowane dla niego. Tak jakby każda piosenka, każdy dźwięk opisywał sytuację, w której się obecnie znajdował. Nie potrafił sobie z tym poradzić, więc szedł przed siebie próbując zapomnieć o wszystkim.

Dom R5
Trwała właśnie rozmowa na temat Rossa. Najbardziej całą sytuację przejął się Riker. Wiedział, że Ross wróci za kilka godzin do domu, bo takie sytuacje się już zdarzały, ale nie chciał, żeby jego brat tak cierpiał. Niestety nic na jego cierpienie nie poradzi. Rany może zagoić jedynie czas.
- Ok, to wy zostańcie tutaj, a ja z dziewczynami jedziemy do hotelu. Po drodze rozejrzymy się i może spotkamy gdzieś Rossa. - oznajmiła Rydel szykując się do wyjścia. 
W ten sposób w domu zespołu został Riker, Ratliff i Rocky a do apartamentu w hotelu wybrały się Blanca, Bella i Rydel.

*Apartament w hotelu*
Blanca, Bella i Rydel
Bella i Rydel zostały jeszcze na chwilę w holu. Blanca wybrała się od razu do apartamentu. Kiedy doszła na 3 piętro, gdzie znajdował się apartament podeszła do okna, z którego bardzo dobrze było widać miasto. 
~Gdzieś tam jest Ross~ myślała. Bardzo się martwiła. Tak jak o każdego przyjaciela. Nie... o Rossa martwiła się bardziej niż o przyjaciela. Siedemnastoletni blondyn doprowadził do tego, że jej serce szaleje. Przez to uczucie, codziennie rano gdy się budziła czuła, że te dobre chwile wrócą. A kiedy było jej źle kierowała się słowami, które kiedyś usłyszała: Żeby było dobrze najpierw musi być źle. 
Z rozmyślań wyrwały ją głosy przyjaciółek. Kiedy weszły do pokoju rozległ się dźwięk telefonu Rydel. Wszystkie rzuciły się do telefonu z nadzieją, że chłopaki dzwonią z wiadomością, iż Ross wrócił. Kiedy dziewczyny zobaczyły na ekranie imię: Riker były jeszcze bardziej pewne, że Ross wrócił. Rydel od razu odebrała.
- Ross wrócił?! - krzyknęła.
- No właśnie nie i rozumiem, że z wami też się nie kontaktował... - odpowiedział zgaszony blondyn.
- No niestety...
-------------------------------
- Ej rozmawiasz z Rydel? - zapytał Rocky Rikera.
- Tak, a co?
- Zapytaj się jej gdzie jest reszta tego ciasta co wczoraj piekła, bo bym coś zjadł! - no tak... cały Rocky. Martwił się o brata, ale jak zawsze był głodny.
- Ja tu o ważnych sprawach, a nie o jakimś cieście. - odpowiedział Riker. 
W tym momencie chłopcy zaczęli kłócić się o telefon.
- Nie przerywaj mi ważnej rozmowy! Muszę ustalić z Rydel dalsze poszukiwania Rossa! - krzyczał Riker. 
- A ja muszę wiedzieć gdzie jest to cholerne ciasto!
W tym momencie telefon wypadł z ich rąk prosto do szklanki z wodą.
- No i co zrobiłeś idioto! - krzyknął wkurzony Riker. Był to już 3 telefon należący do niego, który uległ zniszczeniu przez Rocky'ego.
- Ja?! Ja nie jestem niczemu winien! Teraz przez tą kłótnię nie jestem już nawet głodny.
Po tych słowach Riker przejechał dłonią w twarzy.
--------------------------------------
- Halo? Riker? Jesteś tam? - pytała Rydel po drugiej stronie.
- Co się stało? zapytała Bella.
- Nie wiem. Chyba coś przerwało... Nie ważne. Rossa i tak nadal z nimi nie ma.
Przyjaciółki postanowiły nie spać całą noc. Myślały, że może Ross oddzwoni do kogoś. Kiedy nadeszła godzina 2:00 nad ranem nie były już w stanie funkcjonować. Oczy same im się zamykały. Chwilę po tym wszystkie zasnęły.

*Godzina 7:00*
Dziewczyny obudził dźwięk telefonu Rydel, do której dzwonił Ratliff. Wszystkie od razu się zerwały. Blondynka odebrała.
- Halo?
- Chodźcie szybko, Ross wrócił. - gdy to usłyszała od razu się rozłączyła i zerwała z łóżka.
- Wstajemy, Ross wrócił!

Dom R5
*Pokój Rossa i Rikera*
Od razu gdy Ross wrócił poszedł do siebie. Za nim pobiegł Riker.
- Co się wczoraj z tobą działo? - zapytał Riker.
Przez dłuższy czas nie otrzymywał odpowiedzi.
- Możesz mi powiedzieć? - zadał delikatnie kolejne pytanie.
Niestety przez kolejne minuty nie otrzymywał odpowiedzi.
- Jak będziesz chciał pogadać, to będę na dole. - powiedział i wyszedł z pokoju. Na dole czekały: Rydel, Blanca i Bella.
- Co z Rossem? - zapytała od razu Rydel.
- Nie wiem, on nie chce nic powiedzieć. - westchnął blondyn.

- Może ty spróbujesz z nim pogadać? - zwrócił się do Tiny. 
- Okej. - odpowiedziała po chwili.
--------------------------------------
W tym samym czasie Ross nadal rozmyślał. Wczoraj przeżył naprawdę wielki szok. Rozmowa z Courtney była wielkim przełomem w jego życiu. Wyszedł z domu i szedł przez miasto,a potem... potem jakoś nie pamięta co było. Tak jakby ktoś wyciął fragment filmu, który nie pasował do reszty. Właśnie tak nie pamiętał najgorszego uczucia jakiego doznał. Nagle usłyszał pukanie. Nic nie odpowiedział. Po chwili zobaczył w drzwiach Tinę. Chwilę później dziewczyna siedziała obok niego.
- Powiesz co wczoraj się z tobą działo?
- Chciałbym, ale... nie pamiętam co robiłem wieczorem. Tak jakby urwał mi się film.
- A zejdziesz na dół do nas wszystkich? 
- Zaraz zejdę. - odpowiedział i lekko się uśmiechnął.
- Super.
Odpowiedziała i wyszła z pokoju Rossa. Kiedy już doszła na dół do domu Lynch'ów weszli Stromie Lynch i Mark Lynch, czyli ich rodzice. Wszystkich bardzo zaskoczyli. Nikt nie spodziewał się ich wizyty teraz. Właściwie to nawet trochę się zmartwili, bo chcieli najpierw uporać się z problemem Rossa.
- Nie cieszycie się się, że przyjechaliśmy? - zapytał Mark.
Stormie podeszła do Tiny i Rikera.
- Hej. A wam jak się układa? - zapytała.
~No tak. Przecież Stormie i Mark nie wiedzą o naszym rozstaniu~ pomyślała Blanca. Następnie spojrzała na Rikera.

********************************
Tak prezentuje się rozdział 17.
A teraz: uwaga! Mam ważne pytanie.
Co sądzicie o scenie kłótni Rikera
i Rocky'ego o telefon? Uprzedzę, że
ona miała być śmieszna, a nie wiem czy
nie wyszła jakaś bezsensowna, więc
kończenie napiszcie mi w komentarzu.
Do następnego!

Cieszycie się, że Ross wrócił?
Co podobało Wam się najbardziej w rozdziale?
Myślicie, że Rik i Tina powiedzą o tym, że
nie są już razem?
Ciekawostki o Rossie:
#1 Ulubionym miejscem Rossa jest plaża
#2 Lubi szkicować i rysować

Piosenka: R5 - Forget about you
https://www.youtube.com/watch?v=4NdR71bozts 
      

6 komentarzy:

  1. Pierwsza! Klotnia przy telefonie i jej final byla smieszna a zwlaszcza to jak potem odechcialo sie mu ciasta :D Ciekawa jestem czy beda udawac ale na dluzsza mete przeciez to nie ma sensu ;) Najlepszy moment rozdzialu to ta klotnia ;D Czekam na nexta i jestem bardzo ciekawa co dalej zrobi Ross ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podobało :) Osobiście tez najbardziej lubię moment kłótni ;D

      Usuń
  2. woW. swieetny i super ciekawy :)
    Ah ten Ross. :D
    zapraszam do siebie i czekam na więcej Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :** Przepraszam,że nie komentuje u ciebie ale po prostu brakuje mi na to czasu. Obiecuje że w wakacje mój komentarz będzie pod każdym postem :)

      Usuń
  3. Hejjjjj! Przepraszam, że tak późno ale jestem i ja. Super rozdział! Tak, super że Ross wrócił :) Najbardziej podobała mi się ta kłótnia o telefon to byle świetne :D A Tina i Rik to nie wiem chyba powiedzą prawdę ale nie wiem...
    Nie mogę się doczekać nexta❤
    ~Rossy❤

    OdpowiedzUsuń