ROZDZIAŁ #16
Hej kochani. Mam nadzieję, że nowy rozdział Wam się spodoba. Liczę na komentarze <333
Obudziło
mnie pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka. Dziewczyny jeszcze spały.
Spojrzałam na telefon w celu sprawdzenia godziny. Była 9:00. – O nie! Już
powinnyśmy być na zbiórce! – przypomniałam sobie. Wtem ponownie rozległo się
pukanie. Podbiegłam do drzwi i je otworzyłam. Za nimi stał Pablo, który
powiedział, że za 15 minut mamy być na zbiórce. Kiedy wyszedł ,ponownie
zamknęłam drzwi. Chciałam obudzić dziewczyny, ale samo mówienie do nich po
cichu nie działało. Próbuję je obudzić od 5 minut i tylko tracę czas. Nie
pozostał mi inny wybór. Wiedziała, że każda z nich bardzo lubi zespół One
Direction, sama uważałam, że fajnie śpiewają. Dlatego zaczęłam drzeć się na
cały pokój – One Direction w Argentynie! – wszystkie zerwały się z łóżek a gdy
zobaczyły, że powiedziałam to tylko dla pobudki ich miny były bezcenne. Po
chwili wybuchłam nieopanowanym śmiechem. – Dobra. Koniec tych żartów. –
zaczęłam. – Za 5 minut musimy być na zbiórce. 10 minut straciłam na budzenie
was. Lepiej mi teraz powiedzcie jak my się wyrobimy? – kontynuowałam. – Ty mi
lepiej powiedz jak ja mam zrobić make up w 5 minut?! – krzyknęła Mechi. – No
teraz masz już 4 minuty. – powiedziałam ze śmiechem. Szybko ubrałam białą
bluzkę na krótki rękaw z czarnymi napisami i granatowe, krótkie spodenki oraz
zrobiłam makijaż. Nie mam pojęcia jak, ale zdążyłyśmy na zbiórkę. Na początku
dnia graliśmy w jakieś gry zespołowe, potem zjedliśmy obiad i Pablo oznajmił,
że nadszedł czas na gotowanie. Mieliśmy dobrać się w pary. Chciałam być z Cande,
ponieważ ona ma świetne przepisy i często razem gotujemy, jednak Pablo nas
trochę wymieszał i wylądowałam z Jorge.
– No cóż… bywa i tak, że nie zawsze będzie tak jak ja bym chciała. –
pomyślałam. Teraz trzeba było iść do sklepu, który był 3 kilometry stąd. W
drodze na zakupy szłam obok Jorge. Denerwowała mnie ta cisza panująca między
nami, więc postanowiłam ją przerwać. – To co upieczemy? – Po chwili
odpowiedział. – Wszystko jedno. Byle by to było łatwe, bo nie mam zdolności
gastronomicznych. Przemyślałam jaki przepis by się nadawał oraz zorientowałam
się, co przygotowują inni. Okazało się, że wszystkie wybrane przepisy są
banalne, więc ja też postanowiłam zrobić coś łatwego. Podeszłam do Jorge i
powiedziałam – Co powiesz na to żebyśmy zrobili po prostu jakąś sałatkę
owocową? Po chwili odpowiedział. – Ok, dobry pomysł. Niedługo po tym doszliśmy
do sklepu i kupiliśmy odpowiednie owoce. Gdy wróciliśmy w miejsce naszego obozu
zobaczyliśmy stoły z różnymi miskami, przyprawami i tak dalej. Podeszłam do
jednego z nich razem z moim przyjacielem. Pablo oznajmił, że mamy 30 minut,
żeby zrobić coś smacznego. – Dobra Jorge, mamy najłatwiejszy przepis jaki znam.
Chyba dasz radę, nie? – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. On
odwzajemnił uśmiech. – Dobra mamy już w sałatce truskawki, maliny, arbuza i
banana. – pomyślałam mieszając dokładnie wszystkie owoce. Jorge na chwilę
gdzieś poszedł, czekam na niego od 10 minut. Nareszcie idzie, ale… z jakąś
skrzynką z mango?! – Co to ma być? – powiedziałam z pytającym wzrokiem. – Co to
za sałatka owocowa bez mango? – odpowiedział i zabawnie poruszył brwiami.
Zaczęłam się śmiać. – Dobra dawaj to mango. Trochę damy do sałatki i resztę
zjemy później. – powiedziałam przez śmiech. Następnie wszyscy jedliśmy
przygotowane dania. Każdy zrobił coś pysznego. Gdy skończyliśmy jeść zaczęło
się ściemniać, więc wszyscy wrócili do swoich domków. Gadałam jakiś czas
dziewczynami, ale zaraz po tym poszłyśmy spać, ponieważ byłyśmy bardzo zmęczona
dzisiejszym dniem. Zasnęłam myśląc o tym ,że jutro już koniec obozu i będzie
trzeba wrócić do rzeczywistości, do problemów, które zostawiłam w Buenos Aires.
**********************************************************************
Cóż... mam nadzieję, że rozdział
przypadł Wam na gustu. Uważam, że
aż takie tragiczny jak poprzednie nie był.
Mam nadzieję, że napiszecie komentarz :)
Do następnego!
2 komentarze ~ rozdział 17

Genialny!
OdpowiedzUsuń♡♡♡
UsuńHey :)
OdpowiedzUsuńTo ja!
Rozdział piękny... chce więcej;)
Twoja Violetta. V
Więcej już niedługo...
UsuńCudeńko <3 Nie mogę się doczekać next ;**
OdpowiedzUsuńMiło mi ♡☆
UsuńŚwietny rozdział aż mi się jeść zachciało.
OdpowiedzUsuńPoproszę na deser next!
Kochana zapraszam do mnie.
Xoxo
Melloniasta :*
Hehe.;) Next na deser już niedługo, myślę,że może jutro lub we wtorek
UsuńBoski ❤
OdpowiedzUsuń♡♡♡♡♡
UsuńZaraz do ciebie zajrzę :*
OdpowiedzUsuńSalatka owocowa uwielbiam <3 Rozdzial genialny i zaden nie uwazam za beznadziejny nawet tak nie mow :-)
OdpowiedzUsuń