ROZDZIAŁ #26
Cześć kochani. Co u Was? Zapraszam do czytania, a po tym do komentowania.
DEDYKACJA DLA: Mar tyna
CYTAT: "W życiu bywają takie chwile, w których kompletnie nie wiesz co zrobić, żeby było dobrze".
MIŁEGO CZYTANIA......
Zaczęłam rozglądać się dookoła. Nagle usłyszałam - Nie jesteś sama. Ja też tu jestem. - po moim ciele przebiegł dreszcz strachu. Zbiegłam ze schodów. Ross zaczął do mnie podchodzić. W tym momencie spojrzałam na jedno z wybitych okien. Wykorzystałam moment, w którym jeszcze nie był tak blisko i weszłam na parapet a następnie zeskoczyłam z drugiej strony. - Udało się. - szepnęłam do siebie i zaczęłam biec do domu ile sił w nogach. Musiałam biec przez las, gdyż była to najkrótsza droga. - Las nocą. Jak z jakiegoś koszmaru. - myślałam. Biegnąc zahaczyłam o korzeń i upadłam na ziemię. Słyszałam kroki. Na szczęście udało mi się wyplątać nogę z korzenia. Wstałam i znów pędziłam w stronę swojego domu. Po kilku minutach dotarłam na miejsce. Kiedy wchodziłam do domu przypomniałam sobie, że nie pożegnałam się z Fransisco przed jego wyjazdem. Poczułam się jeszcze gorzej. Usiadłam na kanapie. - Późno wróciłaś. Czekałam na ciebie. - usłyszałam głos mamy. Po chwili siedziała już obok mnie. - Co się stało? - pytała. Teraz stał się jakiś cud. Po raz pierwszy odkąd ją zobaczyłam otworzyłam się przed nią i opowiedziałam całą historię od początku do końca. Czułam, że w pełni mogę jej zaufać. Kiedy skończyłam mocno mnie przytuliła. - Wszystko będzie dobrze. Nie martw się. A teraz idź spać, bo rano nie wstaniesz. - usłyszałam. Uśmiechnęłyśmy się do siebie i poszłam do swojego pokoju. Od razu postanowiłam pójść spać i na szczęście szybko zasnęłam.
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Otworzyłam oczy i powiedziałam sama do siebie. - To jest ten dzień. Jorge wychodzi dziś ze szpitala. - Energicznie wstałam z łóżka i poszłam wybrać strój na dziś. Ubrałam szarą bluzkę w gwiazdki i spódniczkę koloru pudrowego różu. Włosy zastawiłam rozpuszczone. Zrobiłam makijaż i już chciałam zejść na śniadanie, ale do głowy przyszedł mi świetny pomysł. Napisałam do wszystkich przyjaciół, że powinniśmy zrobić jakąś imprezę dla Jorge. Po około 10 minut miałam od wszystkich pozytywne odpowiedzi. Rozdzieliliśmy się zadaniami. Wyszłam z pokoju i idąc na śniadanie cały czas podśpiewywałam sobie Amor en el aire.
Podczas jedzenia opowiadałam mamie o imprezie dla Jorge. Blanco wychodził ze szpitala o godzinie 15:00, więc gdy wszystko było gotowe poszłam po niego. Stałam pod szpitalem i czekałam aż wyjdzie. Po około 10 minutach zobaczyłam go. - Przepraszam Jorge, że wczoraj do ciebie nie przyszłam, ale naprawdę dużo się wydarzyło. - tłumaczyłam. - Spokojnie, nic się nie stało. - uśmiechnął się do mnie. - A teraz chodź idziemy do twojego domu. - powiedziałam i pociągnęłam go z rękę. Kiedy doszliśmy i staliśmy już pod drzwiami zapytałam. - Jesteś gotowy? - Na co? - odpowiedział pytaniem na pytanie. - Na swój wielki powrót. - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Weszliśmy do środka, a zza mebli wyskoczyli przyjaciele i wszyscy razem krzyknęliśmy - Niespodzianka! - od razu zauważyłam tą radość w oczach Jorge. Uwielbiam kiedy ma te iskierki w oczach, kiedy on jest szczęśliwy ja też. Gdy już każdy przywitał Jorge pojechaliśmy w główne miejsce imprezy. Chłopaki swoim samochodem i dziewczyny swoim. Po około 30 minutach dojechaliśmy do pięknej polany za miastem i właśnie tam organizowaliśmy imprezę. Na początku razem śpiewaliśmy i tańczyliśmy. Nawet moi rodzice przyjechali powitać Jorge. Wszystko było wspaniale do póki nie zobaczyłam, że na imprezę przyszedł również Ross. Moje przyjaciółki też go zauważyły i podeszły do mnie. Kiedy do mnie doszły szepnęłam. - Co on tu robi?
Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Otworzyłam oczy i powiedziałam sama do siebie. - To jest ten dzień. Jorge wychodzi dziś ze szpitala. - Energicznie wstałam z łóżka i poszłam wybrać strój na dziś. Ubrałam szarą bluzkę w gwiazdki i spódniczkę koloru pudrowego różu. Włosy zastawiłam rozpuszczone. Zrobiłam makijaż i już chciałam zejść na śniadanie, ale do głowy przyszedł mi świetny pomysł. Napisałam do wszystkich przyjaciół, że powinniśmy zrobić jakąś imprezę dla Jorge. Po około 10 minut miałam od wszystkich pozytywne odpowiedzi. Rozdzieliliśmy się zadaniami. Wyszłam z pokoju i idąc na śniadanie cały czas podśpiewywałam sobie Amor en el aire.
Podczas jedzenia opowiadałam mamie o imprezie dla Jorge. Blanco wychodził ze szpitala o godzinie 15:00, więc gdy wszystko było gotowe poszłam po niego. Stałam pod szpitalem i czekałam aż wyjdzie. Po około 10 minutach zobaczyłam go. - Przepraszam Jorge, że wczoraj do ciebie nie przyszłam, ale naprawdę dużo się wydarzyło. - tłumaczyłam. - Spokojnie, nic się nie stało. - uśmiechnął się do mnie. - A teraz chodź idziemy do twojego domu. - powiedziałam i pociągnęłam go z rękę. Kiedy doszliśmy i staliśmy już pod drzwiami zapytałam. - Jesteś gotowy? - Na co? - odpowiedział pytaniem na pytanie. - Na swój wielki powrót. - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Weszliśmy do środka, a zza mebli wyskoczyli przyjaciele i wszyscy razem krzyknęliśmy - Niespodzianka! - od razu zauważyłam tą radość w oczach Jorge. Uwielbiam kiedy ma te iskierki w oczach, kiedy on jest szczęśliwy ja też. Gdy już każdy przywitał Jorge pojechaliśmy w główne miejsce imprezy. Chłopaki swoim samochodem i dziewczyny swoim. Po około 30 minutach dojechaliśmy do pięknej polany za miastem i właśnie tam organizowaliśmy imprezę. Na początku razem śpiewaliśmy i tańczyliśmy. Nawet moi rodzice przyjechali powitać Jorge. Wszystko było wspaniale do póki nie zobaczyłam, że na imprezę przyszedł również Ross. Moje przyjaciółki też go zauważyły i podeszły do mnie. Kiedy do mnie doszły szepnęłam. - Co on tu robi?
=====================================
Jak Wam się podobał rozdział?
Teraz kiedy mam ferie codziennie piszę
jakieś rozdziały i mam kilka na zapas, co
mnie bardzo cieszy.
Do następnego!
Jak myślicie?
Co będzie dalej?

Misia muszę nadobrić wszystkie sorry za brak mych komów.
OdpowiedzUsuńNie ma sprawy :D Mam nadzieje że spodobają ci się rozdziały :*
UsuńHejjjj
OdpowiedzUsuńJEstem po raz 3 dnia dzisiejszego :D
Rozdział super <3
Czekam na więcej :*
Buziak
Violetta Vilu
Aż 3?! Bardzo mnie to cieszy :D
Usuń:*:*:*
OdpowiedzUsuń♡☆
UsuńŚwietny jak zwykle rozdział. Masz pomysły ,brawo !
OdpowiedzUsuńNie pokoi mnie te przyjście Ross'a na imprezę ,myślę,że będzie draka ,ale nie wiadomo.:*
Pozdrawiam
Miśka :)
Rozdział jest już napisany tylko zastanawiam się kiedy go wstawić. Myślę, że może jutro... :)
UsuńHeja �� przepraszam że dopiero teraz dodaje kom ale przez trzy dni nie miałam neta :( Rozdział PERFECT! �� Ale zaniepokoiło mnie pojawienie sie Rossa mam nadzieje ze żadna bójka z Jorgiem z tego nie wyjdzie. Do następnego �� K.P
OdpowiedzUsuńDziękuję. Następny będzie dzisiaj :D
UsuńSuper imprezka dla Jorge :-) Ale co ten dupek tam robi nikt go nie zapraszal Jorge go pogoni :-)
OdpowiedzUsuń